sobota, 2 listopada 2013

Yantra - rozdział 1

Proszę o komentarze pod notką(*^ワ^*). Widzę tu sporo niedociągnięć, ale nie potrafię tego niestety poprawić. Bardzo przepraszam za tak długi czas oczekiwania, naprawdę miałam trochę przeszkód.
Tymczasem zapraszam do czytania~
----------------------------------------------------------------

Był już późny wieczór. Nie zwracając uwagi na dokuczliwą mżawkę, cmentarzem poruszała się postać. Mowa tu o - jego zdaniem - zwykłym piętnastoletnim chłopaku. Przez zamieszkanie w nowym mieście nie miał żadnych znajomych. Lubił.. kolekcjonować broń białą. Dla niego to nie było jakieś niezwyczajne - chodzenie po mieście z kilkoma nożami w torbie. Inne zainteresowania? Koty i gady. Oj tak, szalał za nimi. Sam miał taki "zwierzyniec" w domu składający się z trzech kotów i legwana zielonego. Nie mówiąc już o dwóch psach.
Srebrnooki szatyn ubrany był jedynie w jakieś schodzone, czarne trampki, ciemne, dość obcisłe spodnie przetarte na kolanach i szary podkoszulek. Czy było mu zimno? Może i tak, ale to na nim też nie robiło wrażenia. Ważne było dla niego coś innego. Rocznica.


Dotarł do miejsca na samym końcu cmentarza. Uklęknął przed dwoma grobami i spojrzał na nie. "Mamo, tato, dziś jest wasz dzień. Minęły trzy lata od waszej śmierci. Od tego wypadku samochodowego... Dobrze, że ten pijak, bezuczuciowy gnój zdechł w pierdlu... ". Na grobach postawił trzy znicze i tyle samo bukietów kwiatów. Kiedy się podniósł, by poprawić jeden ze zniczy, dostał czymś z całej siły w tył głowy. Zachwiał się, a potem waląc twarzą o nagrobek przewrócił. Sprawca uciekł, a chłopak leżał nieprzytomny między grobami z zakrwawioną twarzą.

~*~*~*~*~*~*~*~*

Leniwie począł otwierać zaspane powieki. Poczuł, że ma coś zimnego na czole. "Lód?..." dotknął tego miejsca, stwierdzając, że miał rację. Kiedy spróbował przetrzeć swoją twarz, strasznie zabolał go nos. Był zabandażowany. Ocknął się i wykrzyczał:
- CO TO ZA MIEJSCE?! - Spróbował jak najszybciej się podnieść z łóżka, jednak natychmiast zabolała go głowa, co poskutkowało wyłożeniem się na podłodze. - Szlag by to...
Nie miał siły, żeby wstać, więc zaczął się rozglądać po pokoju. Pomyślał, że tu przytulnie. Po przekrzywionym suficie wywnioskował, że znajduje się na piętrze. Większość rzeczy była wykonana z drewna. Meble, podłoga, jakieś figurki. "Gdzie ja jestem do cholery?!" Ponowił próbę podniesienia się, jednak znowu łupnął z hukiem na podłogę. W tym momencie usłyszał jak ktoś biegnie w stronę pokoju i z głośnym trzaskiem otwiera drzwi. Skierował wzrok w tamtą stronę. "Umarłem? Istny anioł..." - to pierwsze co mu przeszło przez myśl.
Ruda dziewczyna o piwnych oczach patrzała na niego z wielkimi wypiekami na policzkach i przyśpieszonym oddechem. Według niego, miała ciekawy strój. Ciemne kozaki z podwyższającym obcasem, białe spodnie i takiego samego koloru koszulę z kołnierzykiem, brązową kurtkę i przerzucony przez ramię zielony płaszcz. Zastanawiał się też, co owy anioł ma za styl, bo na całym ciele dziewczyna miała jakieś paski.. Spojrzał na nią pytająco i zatrzepotał rzęsami.
- Cześć! - Powiedziała przyjacielsko dziewczyna i usiadła przed nim pomagając mu się podnieść - Jestem Petra. A ty?
- Ja... Mów mi Yankesss. Miło mi cię poznać, Petro. Tylko.. Kurde, powiedz mi gdzie ja jestem i jak ja się tu znalazłem! - Spanikowany podniósł głos.
- Oh.. Jesteśmy za murem Rose. Znajdujemy się właśnie u mnie w mieszkaniu. Znalazłam Cię przypadkiem przy bramie, byłeś cały przemoknięty, we krwi a do tego nieprzytomny, więc się zmartwiłam i zaopiekowałam tobą. Jak widzisz przebrałam cię, bo twój stary strój się.. Po prostu się nie nadawał. Szczerze mówiąc był dziwny - Kiedy skończyła mówić podrapała się po głowie - Ale jesteś u mnie już drugi dzień, więc nie wiem czy twoi rodzice się nie będą martwić.. Poza tym to gdzie mieszkasz? - Yankesss nic nie rozumiał. Mur Rose? Brama? Spojrzał na swój strój. Był ubrany w białe spodnie i zgniłozieloną bluzkę ze sznureczkami, obok łóżka zauważył kozaki podobne do tych, co miała Petra, zapewne dla niego. Moment.. Ona go przebrała?!
- Nie rozumiem! Jaki mur, jaka brama, o czym ty mówisz?! Moi rodzice nie żyją! Zginęli! Chciałem ich odwiedzić na cmentarzu, ale... - "No właśnie, ale co? Co się stało?!" - chyba ktoś mnie wtedy uderzył i.. i nie wiem... - Petra zmartwiona popatrzała na niego i zaproponowała oprowadzenie go po okolicy, żeby sobie być może przypomniał miejsce zamieszkania. Dodała też, że współczuje mu utraty rodziców.
- Nie, to nic.. Ale z chęcią bym się przeszedł.
- Świetnie, weź te buty - Wskazała na opisane wyżej kozaki - Póki co możesz nosić te rzeczy, nic innego dla ciebie nie znalazłam. Mam nadzieję, że dobry rozmiar.
- Mhm, dziękuję.

~Podczas oprowadzania~

- Nie znam tej okolicy, nikogo i niczego nie poznaję. Jestem chyba w zupełnie innym kraju! - mówił przestraszony całą sytuacją Yankesss
- Kraj? - zapytała zdziwiona dziewczyna - Jaki kraj? Tutaj są tylko mury...
- Jak to?... A-Ale co z Japonią?
- Japonia... No tak. Było chyba coś takiego, ale jej istnienie nie zostało potwierdzone. Żyjemy tutaj, w tej klatce, bez świadomości co się znajduje poza nią. Należę do Oddziału Zwiadowców, razem z moją drużyną wyjeżdżamy poza mury by zabijać tytanów i poznawać ich tajemnice... - Yankesss prychnął
- Czy to jakiś żart? - Bąknął, nim zdążył się ugryźć w język. Mina Petry była całkowicie poważna - To znaczy.. No wiesz. Ja mieszkałem w Japonii, więc to dla mnie dziwne. Cofnąłem się w czasie, czy jak? Poza tym tytani nie istnieją, heh..
- Możliwe, że się cofnąłeś. W tym świecie nie wiemy nic o krajach. Tytani istnieją, próbują się tu przedostać i powyrzynać ludzkość, a my próbujemy ich powstrzymać. Wiesz.. Najlepiej jeśli zaprowadzę cię do Młodszego Kaprala Leviego, może on nam pomoże... - Petra usiadła pod drzewem, a po chwili milczenia, Yankesss zapytał:
- Kim jest Levi?
- Eh, tylko odnoś się do niego z szacunkiem, Yankesss. To mój przełożony, mimo wszystko mu ufam i zawsze chciałam się ustatkować u jego boku. Jestem strasznie z niego dumna! - Mówiła z zachwytem w głosie - Tak czy siak, muszę cię do niego zabrać, no i mam pewną prośbę.
- T-tak?
- Bądź dla niego miły, nie wyśmiewaj się z jego wzrostu, spojrzenia, lub czegokolwiek innego, bo to się dla ciebie źle skończy.
- Ee.. No ok. Postaram się.

~*~*~*~*~*~*~*~*

Trzy stuknięcia pięścią o drzwi. Zero odzewu. Ponowne stukanie.
- Wejść! - Usłyszeli głos Leviego
- Pamiętaj. Bądź grzeczny - Powiedziała uśmiechnięta Petra do Yankesssa, po czym otworzyła drzwi, zapraszając go do środka.
- Hm? - Levi wstał zza biurka i podszedł do dwójki. Kolekcjoner noży omal się nie udusił powstrzymując śmiech. Wielkimi oczami patrzał się na "karzełka", próbując zachować postawę - Co to za jeden?
- Kapralu, to Yankesss. Dwa dni temu przygarnęłam go do siebie i zaopiekowałam się nim, ponieważ był w opłakanym stanie. On... Nie wie jak się znalazł za murami, mówi, że mieszka w Japonii. Tak, w tym miejscu, o którym mówiła coś Hanji. Właściwie, to pomyśleliśmy, że mógł się cofnąć w czasie, więc zapewne ma jakieś informacje o życiu za murami..
- Dziwny przypadek, nie sądzisz, Petro? - Rivaille (czyli Levi) zaczął się przyglądać wysokiemu chłopakowi - Słuchaj, młody. Nie mam teraz czasu. Jutro o piątej rano Petra zaprowadzi cię do Hanji, u której będę czekał. Zadamy ci trochę pytań, może Hanji skusi się na jakieś badania nad tobą... Póki co zamieszkasz w podziemiach z Erenem.
- O-oi! R-Rivaille... A-A-Ale ja mogę go ugościć u siebie.. W końcu i tak mieszkam sama, a mam dość duże mieszkanie..
- Czy to byłby problem? - Zapytał Levi ich obu
- N-Nie - Wypalił Yankesss błądząc wzrokiem gdzieś za oknem
- A więc postanowione~! - Ucieszyła się Petra
- Coś jeszcze macie mi do powiedzenia?
- Cóż.. - Rudowłosa spojrzała na nowego kolegę - Chyba nie? - Raczej zapytała niż stwierdziła.
- W takim razie do jutra. Macie być punktualnie.
- Hai! - Krzyknęli w tym samym momencie, wychodząc z pomieszczenia.
- Petro..? - Zaczął niepewnie srebrnooki
- Tak?
- Czy to na pewno nie problem, bym u ciebie zamieszkał? Bo wiesz, ja nie mam pieniędzy ani nic.. Byłbym dla ciebie uciążliwy.
- Hej, nie smuć się~! Przecież sama ci to zaproponowałam. A raczej rozkazałam! Naprawdę.. Ja nienawidzę samotności, więc miło będzie mieć kogoś do towarzystwa~! A teraz.. zapoznam cię z Erenem, pewnie się polubicie. Co ty na to? - Wołała radośnie podskakując
- Jesteś cudowna *\\\\\\\* Jasne, iku zo! (jap. 'chodźmy')

~Pole treningowe~

- Eren! Mikasa! Armin! - Jak zwykle uśmiechnięta Petra zaczęła wołać trójkę przyjaciół - Chodźcie! Poznacie kogoś!
- O, Petra! - Eren szybko podbiegł i się przywitał, za nim Mikasa, a potem Armin, który prawie się wywalając, złapał Mikasę za szalik przypadkowo ją podduszając.
- Armin, idioto! Uważaj! Ekhe, ekhe (mistrzowsko opisany kaszel ;3; - dop. autorka) - Mikasa z mordem w oczach patrzała na niezdarnego blondyna
- G-Gomen.. - Armin przeprosił jak należy i szybko zmienił temat, witając się z nowym - Ohayo! Jestem Armin!
- A ja Mikasa. To jest Eren - przedstawiła przyjaciela
- Mikasa, kurcze! Nie wiem, czy wiesz, ale nie jestem dzieckiem i potrafię się przywitać!
- Eren, ja chcę tylko twojego dobra.
- A w czym to mi zaszkodzi niby, co?!
- Na przykład mógłbyś się zakrztusić śliną, co by się zapewne źle skończyło. Nie pomyślałeś o tym?
- Co?! Ej, słuchaj no..
- Eren! Grrr - Petra spojrzała się na całą trójkę wzrokiem "przestańciesiękłócićbopójdziecienakolacjędotytanów" i powiedziała, że mają się opanować.
- Eee... No ten.. He he he - Nerwowo się śmiejąc dodał - Jak już wiesz, jestem Eren - Podał szatynowi rękę, a pozostała dwójka wykonała to samo.
- Miło mi was poznać, jestem Yankesss - Chłopak uśmiechnął się przyjacielsko.
- Nigdy cię tu nie widziałem, skąd jesteś? - Zapytał Armin, robiąc podejrzliwą minę.
- No właściwie z nim to troszkę skomplikowana historia.. - Petra opowiadając o Yankesssie zaczęła się rumienić i żywo gestykulować rękoma, cały czas się uśmiechając, zupełnie jakby odpłynęła w inny świat. Wszyscy, włączając w to Yankesssa, patrzeli się na nią z politowaniem wyczekując końca. Nie mieli zamiaru słuchać jakie to było dla niej przeżycie, kiedy go przebierała, albo jak całą noc przy nim siedziała i czekała aż się obudzi.
- Oh.. Petra, stahp it. - Powiedział w końcu Eren, przeciągając się. Armin próbował właśnie powstrzymać ziewnięcie, Mikasa siedziała z tą samą miną co ciągle, a Yankesss.. zasnął - Zobacz, zanudziłaś go. Obudzić?
- Przepraszam, ale moim zdaniem on jest interesującym człowiekiem~! ...Może lepiej niech śpi. Pomożecie mi go zanieść do mojego mieszkania?
- Nie ma spra...
- Ja się tym zajmę. Eren, ty go lepiej nie ruszaj. Jeszcze się połamiesz albo coś. - Mikasa przerwała wypowiedź Erena, sądząc, że da radę go sama zanieść.
- No wiesz co?! Mówię ci przecież, że nie jestem dzieckiem! Czasami jesteś naprawdę wkurzająca, zaraz zobaczysz jak bardzo się połamię..! - Przerzucił chłopaka przez ramię i za pomocą trójwymiarowego manewru zaczął się kierować w stronę mieszkania Petry.
- Eren, zaczekaj! - Wykrzyknęły zmartwione dziewczyny i - również za pomocą trójwymiarowego manewru - zaczęły ścigać Erena
- Czekajcie wszyscy! - Armin zrobił to samo, jednak był jak zwykle daleko w tyle. Co poradzić?
- Oi, Ereeen!! Oddawaj Yankesssa!
- Eren, uważaj, bo coś sobie zrobisz!
- Dziewczyyynyyyy!
- Będę czekał u Petry, sayonara minna~!
- Szlag by Cię...

Cała trójka goniła za Erenem i Yankesssem, starając się utrzymać odpowiednie tempo. No.. Może oprócz Armina, który ciągle próbował przyśpieszyć ale... Po prostu nie mógł. Petra miała tylko nadzieję, że brązowowłosy dotrze do mieszkania z Yankesssem w jednym kawałku. Już wiedziała, jak ma się później rozliczyć z Erenem.....









CDN.

6 komentarzy:

  1. Ekhem... Nie da się opisać tego opowiadania... Jest zarąbiste >////< Pacz jak cię już obserwuję XD

    OdpowiedzUsuń
  2. Pierwszy rozdział na prawde super i mi się podobał!Na prawde fajnie go zrobiłaś i się nawet śmiałem w jednym momencie a czytałem z wielką chęcią i z wielką niecierpliwością czekam na 2 rozdział! ;u;

    OdpowiedzUsuń
    Odpowiedzi
    1. Wow wow, sam bohater mnie chwali *3*
      Dziękuję, mam nadzieję, że znajdę ten czas na 2 rozdział xD

      Usuń
    2. Tia...ale zazwyczaj bym nie zasną od tego że ktoś opowiada chyba że na prawde nudne....albo bym poszedł kawałek usiadł w cieniu i myślał...chociaż to by wyglądało jakbym spał bo tak w szkole robie XD ale skoro jestem w takim opłakany stanie to nie dziwie się że zasnołem a szczególnie że opowiadała o tym co robiła gdy ja byłem nieprzytomny XD (a poza tym ty jasnowidzko skąd wiesz że mam takie spodnie i trampki!? XXXD)

      Usuń
    3. No ale zasnąłeś, więc się z tym pogódź ヽ(* ゜ヮ ゜*)ノ
      ...Podglądałam Cię! XD

      Usuń